Chłopiec i Lew. Bajka dla małych i dużych chłopców.

lion

Był sobie raz mały chłopiec, podobny do wielu innych małych chłopców, zupełnie zwykły i niczym szczególnym się nie wyróżniający. Ot, po prostu mały chłopiec jak wielu. Mijamy ich codziennie na ulicy idących za rękę z mamą lub tatą, czy wracających ze szkoły z plecakiem. Rzadko zwracamy na nich uwagę, a jeszcze rzadziej, mimo że sami kiedyś byliśmy podobni do nich, zadajemy sobie pytanie, co dzieje się w sercu chłopca, o czym marzy lub czego się boi. Dlaczego miałoby nas to w ogóle interesować?
Patrząc na chłopca, który jest bohaterem naszej opowieści też pewnie nie zadalibyśmy sobie trudu, aby nad tym rozmyślać. Może przez moment zastanowiłby nas cień smutku w oczach chłopca, o ile w tym momencie nie bylibyśmy tak bardzo zajęci naszymi własnymi sprawami, aby w ogóle zwrócić na to uwagę.
Życie chłopca było również zupełnie normalne. Miał mamę i tatę, dostawał prezenty pod choinkę i czasem chodził z rodzicami na lody, do kina lub do wesołego miasteczka. Jak każdy zwyczajny chłopiec marzył, że kiedyś zostanie kimś sławnym i szanowanym, odważnym i samodzielnym jak bohaterowie filmów i książek, które lubił. Marzył o tym, że kiedyś zrobi coś ważnego czym zaimponuje swojemu tacie i z czego jego mama będzie dumna i szczęśliwa. Chłopiec sam jednak nie często czuł się dumny i szczęśliwy. W domu chłopca rzadko słychać było śmiech i przyjazne słowa. Zwykle rodzice oczekiwali od niego, że będzie siedział cicho w swoim pokoju, odrabiał lekcje albo czytał książkę i nie będzie nikomu przeszkadzał. Mama chłopca bardzo często była rozdrażniona i smutna albo bolała ją głowa. W takich chwilach lepiej było nie hałasować, nie śmiać się głośno i w ogóle niczego nie chcieć. Tata chłopca rzadko bywał w domu. Ciężko pracował i ciągle jeździł w delegacje. Chyba nie przepadał za swoją pracą bo stale narzekał, że mu mało płacą i nikt go nie docenia. Kiedy był w domu często kłócił się z mamą, która miała do niego pretensje, że nie zarabia tyle ile by mógł, i że za mało zajmuje się domem. Tata krzyczał, że haruje jak wół, aby utrzymać mamę i chłopca, że też ma prawo czasem odpocząć, czy obejrzeć mecz, i żeby wszyscy dali mu na chwilę święty spokój.
Chłopiec marzył, żeby tata pobawił się z nim, nauczył go rozbijać namiot i grać w piłkę, albo chociaż pochwalił go za dobrą ocenę, ale tata rzadko kiedy zwracał na chłopca uwagę. Kiedy chłopiec zadawał tacie jakieś pytanie albo chciał się czymś pochwalić, tata mówił, że nie ma czasu i żeby nie zawracał mu głowy, albo odpowiadał coś nieobecnym głosem nie próbując nawet udawać zainteresowania. Tak naprawdę, chłopiec często denerwował swojego tatę. Tata też kiedyś był małym chłopcem, który marzył o wspaniałych przygodach i podróżach, ale potem poszedł do pracy i poznał mamę. A potem urodził się chłopiec. Wtedy tata zwątpił, że jego marzenia kiedykolwiek się spełnią. Pewnie w głębi serca miał za to pretensje do mamy i chłopca. Czasem myślał, że gdyby nie oni jego życie byłoby ciekawsze i lepsze. Choć tata nigdy nie powiedział tego na głos, chłopiec i tak i tak to czuł. Czuł, że w czymś tacie przeszkodził i czuł się winny. Nie było mu z tym łatwo. Postanowił więc, że jak dorośnie dokona czegoś niezwykłego i udowodni tacie, że zasługuje na jego miłość.
Czasem tata nagle zaczynał interesować się chłopcem i nigdy nie było wiadomo kiedy to nastąpi. Wówczas kazał sobie pokazywać wszystkie zeszyty i bardzo się złościł. Mówił, że w wieku chłopca był najlepszym uczniem w klasie, i że koniec z wychowywaniem przez mamę oraz, że chłopiec dowie się teraz co oznacza dyscyplina i męska ręka. Kiedy w oczach chłopca pokazywały się łzy, tata złościł się jeszcze bardziej i nazywał chłopca mazgajem i mamisynkiem. To nie było dla chłopca miłe, ale i tak było lepsze niż obojętność taty.
Z mamą nie było dużo lepiej. Nieustannie narzekała na tatę, na chłopca, na innych ludzi i na życie, które najwyraźniej bardzo ją rozczarowało. Mama uważała, że świat jest niesprawiedliwy i okrutny, a ludzie są zawistni i nie można im ufać. Mama lubiła chwalić się chłopcem przed sąsiadami i znajomymi. Sprawiało jej satysfakcję kiedy chłopiec odświętnie ubrany recytował wiersz lub opowiadał o tym z czego dostaje dobre stopnie. Poza tym jednak, mama niezbyt interesowała się chłopcem. Za to bardzo pochłaniały ją rozmowy telefoniczne, losy bohaterów seriali oraz kolorowe pisma opisujące życie osób bogatych i sławnych. Mama była kiedyś małą dziewczynką, która marzyła, że kiedy dorośnie zostanie gwiazdą filmową albo piosenkarką, że będzie sławna i bogata a wszyscy będą jej zazdrościć. Potem poznała tatę, niedługo potem urodził się chłopiec i do mamy dotarło, że jej marzenia nigdy się nie spełnią. Pozostały jej seriale, kolorowe pisma i uczucie gorzkiego zawodu. Chłopiec bardzo chciał, aby mama była szczęśliwa i uśmiechnięta, ale nie wiedział jak sprawić żeby tak się stało. Z tego powodu nie czuł się dobrze. Obiecywał sobie, że kiedy będzie duży będzie wiedział jak uszczęśliwić mamę.
Czasem chłopiec miał wrażenie, że jest niewidzialny, że nikt go nie zauważa i że gdyby w ogóle zniknął, uciekł z domu albo umarł, nikt nawet nie zwróciłby na to uwagi. Z czasem zaczął myśleć, że coś z nim musi być nie tak, że musi być zły albo popsuty skoro mama i tata albo go nie zauważają, albo gniewają się na niego. Chłopiec nie rozumiał dlaczego tak się dzieje ale, choć tak bardzo się starał być dobrym i miłym chłopcem, cały czas najwyraźniej ranił i rozczarowywał swoich rodziców. Musiał robić coś nie tak, być nie taki jak powinien być. Musiał być jakiś powód, że rodzice nie byli z niego zadowoleni i dawali mu to tak często odczuć. Przecież rodzice nie mogli się mylić! Pewnie gdyby był inny, lepszy, mądrzejszy rodzice kochaliby go bardziej, byliby z niego dumni i okazywali mu więcej uwagi. Chłopiec starał się więc jeszcze bardziej być najlepszym chłopcem, wierząc, że jeśli będzie się lepiej uczyć, nie będzie sprawiać rodzicom kłopotów i zostanie kimś ważnym to w końcu zasłuży sobie na pochwałę i ciepłe uczucia rodziców, udowodni, że wart jest ich miłości.
W tym wszystkim chłopiec czuł się bardzo samotny, miał wrażenie, że jest inny niż inni chłopcy, i że nigdzie nie pasuje. Marzył, żeby mieć chociaż jednego dobrego przyjaciela, który by go rozumiał i, na którego mógłby zawsze liczyć. W końcu, jego marzenie się spełniło. Pewnego razu dostał w prezencie pluszowego lwa. Początkowo nie zwrócił na niego uwagi. Ot, zwykła pluszowa zabawka taka jak wszystkie inne. Po pewnym czasie, chłopiec zauważył jednak, że lew różni się od innych zabawek. Kiedy oswoił się z nowym domem, początkowo cichy i spokojny lew zaczął stawać się coraz bardziej dziki i rozbrykany. Zawsze robił to co chciał nie patrząc na konsekwencje. Zawsze miał swoje zdanie w każdej sprawie i oczekiwał, że pozostałe zabawki a nawet chłopiec przyznają mu rację i będą spełniać jego wolę. Kiedy coś mu się nie podobało szybko wpadał w gniew. Lew był próżny i leniwy, zawsze chciał być w centrum uwagi oczekując podziwu i uległości. Trzeba przyznać, że nie brakowało mu odwagi i siły, ale przy tym nie miał za grosz rozsądku ani cierpliwości. Gardził innymi zabawkami, uważał je za gorsze i głupsze od siebie a kiedy się zezłościł potrafił na nie ryczeć, a nawet gryźć i drapać ostrymi pazurami. Wiele zabawek chłopca nosiło ślady gniewu, braku opanowania i złych manier lwa. Było w nim coś szalonego, nieprzewidywalnego i groźnego ale, nie sposób zaprzeczyć, że potrafił być też doskonałym kompanem. Nikt tak jak lew nie potrafił pocieszyć i rozweselić chłopca. Lew miał zawsze mnóstwo szalonych pomysłów, nie uznawał żadnych ograniczeń i nie istniały dla niego przeszkody nie do pokonania. Uwielbiał przygody, był ciekawski i niczego się nie bał. Szybko zapalał się do różnych rzeczy, ale równie szybko się nudził, co chwila zabierał się więc za coś nowego, co w danej chwili wydawało mu się ekscytujące. Trudno było za nim nadążyć ale nie sposób było się w jego towarzystwie nudzić. Lew nie dbał o konwenanse i nigdy nie przejmował się tym co myślą o nim inni. Jedyną osobą na jakiej mu zależało był chłopiec. Lew cieszył się gdy zaimponował czymś chłopcu lub udało mu się go nastraszyć. Choć nie przyznałby się nigdy do tego, bardzo chciał żeby chłopiec go lubił. Z czasem chłopiec i lew stali się najlepszymi przyjaciółmi. Byli prawie nierozłączni, choć trzeba przyznać, że jeśli chłopiec wpadał w kłopoty to zwykle przez lwa. Lew często namawiał chłopca do robienia różnych szalonych i nierozważnych rzeczy z których rodzice chłopca byli zwykle mocno niezadowoleni. A kiedy rodzice chłopca byli niezadowoleni mówili mu, że bardzo ich zawiódł i rozczarował. Chłopiec nie chciał rozczarowywać swoich rodziców więc za każdym razem obiecywał sobie, że będzie grzeczny, i że nigdy więcej nie da się namówić lwu do robienia czegoś, co mogłyby nie spodobać się rodzicom. W pewnym momencie chłopiec zaczął myśleć, że chyba lepiej byłoby pozbyć się kłopotliwego przyjaciela. Poczuł, że jeśli tego nie zrobi ostatecznie utraci miłość i akceptację taty i mamy. Rozstanie się z niegrzecznym lwem wydało mu się jedynym dobrym rozwiązaniem. W końcu, choć nie było to łatwe, podjął decyzję, że ich drogi muszą się rozejść. Zaniósł więc lwa do lasu i tam go zostawił. Zostawiwszy lwa w lesie, chłopiec wrócił do domu i przysiągł sobie, że od teraz będzie zawsze grzecznym i miłym chłopcem. Jako, że mili i grzeczni chłopcy zwykle nie porzucają w lesie swoich przyjaciół, chłopiec z czasem uznał, że historia z lwem nigdy się nie wydarzyła i zapomniał o nim. Od tej chwili życie chłopca stało się przewidywalne i nudne. Robił wszystko, co jak sądził, mogło spodobać się rodzicom i innym ludziom, których uznał za ważnych. I choć rodzice chłopca nadal często byli z niego niezadowoleni, on nie tracił nadziei, iż kiedyś jednak uda mu się to zmienić. Z czasem chłopiec porzucił swoje marzenia o przygodach, podróżach, odkrywaniu skarbów, staczaniu bitew i ratowaniu księżniczek. Skończył szkołę z wyróżnieniem, urósł i stał się dużym chłopcem. Skończył studia, tak jak pragnęli rodzice, znalazł dobrą pracę, w której go ceniono i w której szybko awansował. Niedługo potem poznał miłą dziewczynę, z którą zaczął się spotykać. Po jakimś czasie urodził mu się syn. Duży chłopiec patrząc na małe wrzeszczące stworzenie myślał czasem, że gdyby nie ono, jego życie ułożyłoby się inaczej, ciekawiej. Czasem czuł smutek i pustkę jakby bezpowrotnie stracił coś naprawdę cennego. Czasem wpadał z tego powodu w gniew, a wtedy robił rzeczy, których wcale nie chciał robić, stawał się oschły, niemiły i krytyczny. Czuł się w swoim życiu coraz bardziej obco i samotnie, oskarżając czasem w duchu swoich bliskich i cały świat, że to ich wina. Coraz więcej pracował, coraz więcej osiągał, wierząc, że jeśli zdobędzie wystarczająco dużo i stanie się bardzo ważną osobą, wszystko samo się ułoży a on zyska spokój i radość. Tak się jednak nie działo.
Zastanawiacie się być może co stało się z lwem, po tym jak chłopiec porzucił go w lesie?
Początkowo lew nie mógł uwierzyć, że to prawda, nie mieściło mu się w głowie, że chłopiec mógł go tak okrutnie potraktować. Potem serce lwa zaczął przepełniać żal i wściekłość. Po zamieszkaniu w lesie zrobił się jeszcze bardziej dziki, nieobliczalny i groźny. Życie w ciemnym lesie sprawiło, że urósł i zmężniał, stał się silny i bardzo niebezpieczny. Chociaż serce lwa krwawiło z bólu i gniewu, cały czas myślał o chłopcu, na przemian to z nienawiścią, to z miłością. W końcu poprzysiągł sobie, iż albo odzyska względy chłopca i znowu będą przyjaciółmi, albo go pożre, aby chłopiec pożałował za to, że go odtrącił.
Postanowiwszy to, lew wyszedł nocą z lasu odszukał chłopca i zaczął chodzić za nim jak cień. Był zwinny, cichy i szybki. Duży chłopiec nigdy nie mógł go zobaczyć, często jednak miał poczucie, że ktoś go obserwuje i śledzi. To budziło w nim niepokój. Inni ludzie czasem widzieli lwa. Zdarzało się, że ryknął na kogoś, błysnął ostrym pazurem czy przekrwionymi ślepiami. Czasem podstawiał chłopcu łapę, a czasem ze wściekłości niszczył jego rzeczy. Pragnął aby chłopiec w końcu go zauważył i żeby ich przyjaźń odżyła jak dawniej. Chłopiec nie widział jednak lwa, a ten robił się coraz bardziej dziki i zły. Coraz częściej miał ochotę rozszarpać swojego dawnego przyjaciela na drobne kawałki. Pewnie też tak by się stało, ale na szczęście wydarzyło się coś, co doprowadziło do innego rozwoju wypadków.
Mały syn dużego chłopca dostał raz w prezencie pluszowego lwa, którego bardzo polubił i z którym nigdy się z nim nie rozstawał. Patrząc na swojego syna śpiącego w objęciach lwa, duży chłopiec przypomniał sobie o swoim dawnym przyjacielu. Poczuł ogromny żal i tęsknotę za swoim kompanem. Postanowił go więc odnaleźć w głębokim, ciemnym lesie, w którym widział go po raz ostatni. Długo musiał go szukać błądząc i potykając się co chwila, w końcu jednak lew wyszedł mu na spotkanie. Duży chłopiec przeraził się kiedy go ujrzał bo lew w niczym nie przypominał miłej, pluszowej zabawki. To było wielkie, dzikie wygłodniałe zwierzę z ostrymi kłami i pazurami. Chłopiec poznał go jednak i choć lew ryczał, kłapał zębami i ciął powietrze pazurami jakby chciał chłopca wystraszyć i przegnać, ten, chociaż nogi uginały mu się ze strachu a serce waliło jak młot, podszedł do przyjaciela i mocno objął go za szyję. Lew nadal był wściekły, szarpał się i wydawał przerażające dźwięki, ale kiedy poczuł, że po jego szyi płyną łzy chłopca, zaczął się uspokajać i łagodnieć.
W końcu chłopiec i lew wrócili razem do domu i znów stali się nierozłącznymi przyjaciółmi. Duży chłopiec nauczył lwa opanowania i rozsądku, a lew pokazał chłopcu jak być odważnym, silnym i pomysłowym. Chociaż czasem chłopiec miał przez lwa kłopoty jak kiedyś, nie czuł już jednak pustki i smutku. Chociaż nie wszystkim się to podobało, chłopiec w towarzystwie lwa zaczął spełniać swoje dawne marzenia i plany. Stał się bardziej spokojny i wesoły. Nie robił już tego czego nie chciał robić, nie ranił swoich bliskich ani samego siebie. Dzięki lwu dostrzegł, że może być tylko sobą, i że od niego zależy jakim sobą postanowi być. Pogodził się też z myślą, że prawdopodobnie nigdy nie będzie dokładnie taki, jakim chcieliby go widzieć mama i tata. Zrozumiał, że mama i tata też kiedyś mieli swoich najlepszych przyjaciół, których musieli porzucić i nigdy sobie tego do końca nie wybaczyli, dlatego było w nich tyle goryczy. Tak duży chłopiec stał się w końcu mężczyzną.
Patrząc na swojego małego syna śpiącego w objęciach pluszowego lwa, mężczyzna czuł, że chłopiec i lew nigdy się nie powinni się ze sobą rozstawać.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.