Dlaczego palisz, czyli jak i kto zrobił Cię w konia i kogo utrzymujesz.


Może Ci się wydawać, że palisz bo tak chcesz, że to Twój wybór i nic nikomu do tego. Jeżeli naprawdę tak myślisz, to pozwól zatem, że zadam Ci pytanie. Skoro jest to Twój wybór to, dlaczego nie możesz przestać palić, choć chcesz ?
Prawda jest inna i bez jej przyjęcia trudno będzie Ci się rozstać z nałogiem. Nie podejmowałeś świadomie decyzji, że zostaniesz nałogowym palaczem. Nie wiedziałeś jakie skutki będzie miało zapalenie pierwszego papierosa a teraz, nie wiesz, jak możesz się od tego uwolnić.

To, że sięgnąłeś po pierwszego papierosa nie było Twoim świadomym wyborem. Pierwszy papieros, którego zapaliłeś był obrzydliwy w smaku i ostatnią rzeczą, którą mógłbyś wówczas pomyśleć, było to, że palenie jest fajne, i że chcesz wdychać to świństwo do końca życia. To, że obecnie palisz również nie jest Twoim wyborem. Jak większość palaczy chciałbyś być znowu niepalącym i zazdrościsz ludziom, którzy nie mają potrzeby wciągania do płuc trującego, śmierdzącego dymu ale nie wiesz jak to zrobić. Wcześniej być może nie miałeś wyboru, teraz jednak masz. Dowiedz się, co robisz, dlaczego masz potrzebę robienia tego, w jaki sposób zostałeś oszukany, i jak w prosty sposób się od tego uwolnić. Kiedy już będziesz miał wiedzę, wówczas podejmij świadomie decyzję czy chcesz być wolny i zdrowy, czy też wolisz nadal się truć.
Na razie uświadom sobie, że bez swojej winy stałeś się ofiarą przemysłu tytoniowego, jedynej gałęzi gospodarki, która z premedytacją, dla zysku i za przyzwoleniem prawa, zabija ludzi kupujących ich wyroby. Czas żebyś się dowiedział, do kogo trafiają Twoje pieniądze i w jak nikczemny sposób zostałeś w to wszystko wciągnięty i oszukany. Kiedy jeszcze sam paliłem, śmiałem się z palaczy, którzy pozywają koncerny tytoniowe za zniszczenie zdrowa. Myślałem: „stary, wiedziałeś co robisz, nie rób teraz z siebie ofiary i nie ośmieszaj się”. Kiedy jednak zainteresowałem się działalnością koncernów tytoniowych i ich praktykami, kiedy dowiedziałem się jak to wszystko działa, naprawdę się wkurzyłem. Zrozumiałem, że cały ten system został skonstruowany w taki sposób, żeby złapać w pułapkę uzależnienia jak najwięcej nieświadomych rzeczywistego zagrożenia ofiar. Niektórym udaje się jakoś uchronić ale ok. 40 procentom się nie uda. Najbardziej zdumiewające jest to, że cały ten proceder odbywa się nie tylko legalnie, ale wręcz jest popierany przez rządy państw, które zarabiają na nim olbrzymie pieniądze.
Przyjrzyjmy się faktom. Większość palących próbuje swojego pierwszego papierosa w wieku 10-14 lat. Dlaczego i po co to robią? Wcale nie z głupoty, jak się czasem mówi, raczej z nieświadomości zagrożenia. Na poziomie motywacyjnym, przyczyn eksperymentów z papierosem jest wiele: z ciekawości, żeby wydać się bardziej dorosłym, pewnym siebie, żeby zyskać uznanie i akceptację w grupie rówieśniczej lub wyrazić swój bunt przeciwko rodzicom, światu, społeczeństwu, szkole etc. Pytanie, dlaczego młodzi ludzie potrzebują do tego celu właśnie papierosa? Sto lat temu jakoś nie potrzebowali i musieli sobie radzić inaczej. Odpowiedź jest prosta. W zbiorowej świadomości nastolatków, papieros właśnie do tego służy. W zbiorowej świadomości dorosłych papieros nieco zmienia swoje funkcje i służy do radzenia sobie z problemami jakie niesie życie i z własnymi emocjami. Odkąd tylko małe dziecko zaczyna obserwować swoje otoczenie, próbując zrozumieć prawa jakie w nim obowiązują, jest permanentnie bombardowane docierającymi z różnych kierunków przekazami, z których wynika, że należy palić papierosy i jest to dobre. A oto, najważniejsze z nich:
• jeżeli pali chociaż jeden z rodziców lub bliskich członków rodziny, dziecko otrzymuje komunikat, że palenie jest dobre, nawet jeżeli rodzice temu zaprzeczają. Dziecko, którego rodzic pali, będzie na 80 % palaczem;
• nawet jeżeli rodzice nie palą, dziecko obserwuje innych palących dorosłych i wyciąga wnioski, że skoro dorośli palą to musi być to dobre i pożądane (chyba, ze rodzice potrafią dziecku umiejętnie wytłumaczyć, dlaczego palenie jest złe i dlaczego niektórzy, mimo to, palą);
• dziecko widzi palących ludzi w filmach – często są to bohaterowie pozytywni, co automatycznie wywołuje pozytywne asocjacje dotyczące palenia papierosów;
• dziecko widzi w sklepie kolorowe atrakcyjne pudełka, które przyciągają jego uwagę, budzą zainteresowanie i wywołują pozytywne skojarzenia;
• młody człowiek, widzi że dorośli, którzy są dla niego autorytetami (nauczyciele, politycy, celebry ci, pisarze, dziennikarze etc.) palą;
• młody człowiek oglądając filmy dowiaduje się, że jego ulubieni aktorzy i kreowani przez nich bohaterowie (silni mężczyźni i uwodzicielskie kobiety) prawie zawsze palą papierosy. Od najmłodszych lat, poddawani jesteśmy systematycznej, intensywnej indoktrynacji, która każe nam łączyć palenie z takimi wartościami jak przygoda, ciekawe życie, luksus, relaks, męskość, flirt i seks, pewność siebie, poczucie własnej wartości, łamanie schematów, dobra zabawa.
• młody człowiek może podziwiać w każdym dużym sklepie stoiska z atrakcyjnymi gadżetami związanymi z paleniem papierosów – papierośnice, zapalniczki, papierosy elektroniczne;
• kiedy, młody człowiek zaczyna prowadzić życie towarzyskie bez nadzoru rodziców, dowiaduje się, że duża część ludzi, których poznaje, pali papierosy.
Może teraz czasy się nieco zmieniają, ale wszyscy bohaterowie mojego dzieciństwa i okresu nastoletniego palili fajki. Palił mój Tata, palili moi ulubieni aktorzy, piosenkarze, opozycjoniści, ulubiony pisarz zawsze na zdjęciu był z fajkiem, palił ukochany poeta i poetka noblistka, gitarowy bard opozycyjny, trener palił, palił nawet wilk w bajce, Królik Bugs i Chuck Norris. Wszyscy palili. No może z wyjątkiem Bruce’a Lee. On nie palił i chwała mu za to.
Zanim ukończymy 14 lat, mamy już zgromadzonych wystarczająco dużo „powodów” żeby przynajmniej spróbować jak smakuje papieros. Cały dowcip polega na tym, że w rzeczywistości, powody te, w ogóle nie istnieją, ale my o tym nie wiemy. Wiedzą o tym natomiast doskonale ci, którym najbardziej zależy na tym, żebyś spróbował papierosa jak najwcześniej czyli, koncerny tytoniowe oraz państwo, które nie tylko toleruje, ale wspiera legalne ludobójstwo i czerpie z tego korzyści. Myślisz, że używam zbyt silnego słowa ? Otóż nie.
Jak myślisz, jak powinny zareagować władze państwa, gdyby każdego dnia w Polsce miał miejsce wypadek lotniczy w którym ginęłoby ponad 200 osób i tak dzień w dzień, przez 365 dni w roku. Nie wiem jak Ty ale moim zdaniem, władze powinny się tym przynajmniej zainteresować i przyjrzeć się czy, aby przypadkiem w działalności linii lotniczych nie występują jakieś nieprawidłowości, zwłaszcza gdyby tych linii było tylko trzy.
W Polsce, co roku, na skutek chorób związanych z używaniem produktów trzech koncernów tytoniowych: Philip Morris International Poland, British American Tobacco Polska i Imperial Tobacco Polska umiera ok. 75.000 osób (205 dziennie). Dla porównania, w wypadkach samochodowych w ciągu roku ginie w Polsce rocznie 3500 osób, a w wyniku samobójstw ok. 4000 osób (co ciekawe, większość ofiar samobójstw, to palacze, a raczej, byli palacze).
Przemysł tytoniowy to największy ludobójca XX wieku. Według szacunków WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), papierosy zabiły w XX wieku ponad 100 milionów ludzi. Jest to więcej niż suma ofiar śmiertelnych wojen, wypadków samochodowych, morderstw, samobójstw, wypadków samochodowych, pożarów, AIDS i gruźlicy. Co roku na choroby związane z paleniem tytoniu umiera 6-7 milionów ludzi z czego ok. 10% to bierni palacze. Według WHO, w wyniku chorób związanych z paleniem umrze co drugi palacz czynny i co 10 palacz bierny, a w XXI wieku, na choroby wywołane paleniem umrze ponad miliard ludzi.
O uzależniających i szkodliwych właściwościach papierosów mówi się od początków XX wieku. Oficjalnie, szkodliwość i rakotwórcze działanie papierosów zostały pierwszy raz potwierdzone dokładnie 50 lat temu t.j w 1964r. w raporcie naczelnego lekarza Stanów Zjednoczonych.
Po opublikowaniu raportu doszło do sławnego spotkania przedstawicieli sześciu największych koncernów tytoniowych, na którym ustalono obowiązujące do dziś zasady przestępczej współpracy mającej na celu, dezinformowanie opinii publicznej co do szkodliwości palenia, ukrywanie faktycznej szkodliwości papierosów i właściwości uzależniających nikotyny, składu papierosów oraz wspólną obronę prawną i lobbing. Zyski koncernów to ok. 40 mld USD rocznie. Jest o co walczyć.
Warto zauważyć, że o szkodliwości papierosów koncerny tytoniowe wiedziały od dawna, na długo przed opublikowaniem raportu a po jego opublikowaniu, przez kilka dekad, władze koncernów zaprzeczały właściwościom uzależniającym nikotyny i właściwościom toksycznym i kancerogennym swoich produktów. Dopiero, fala trwających latami procesów skierowanych przeciwko koncernom tytoniowym jaka miała i ma miejsce w Stanach Zjednoczonych, doprowadziła do ujawnienia wyjątkowo nikczemnych praktyk, jakich dopuszczają się producenci papierosów. W szczególności ujawniono, że przemysł tytoniowy nie tylko doskonale wiedział o uzależniających właściwościach nikotyny ale specjalnie właściwości te wzmacniał poprzez dodawanie do tytoniu różnych substancji chemicznych powodujących zwiększenie aktywności biochemicznej oraz absorpcji nikotyny.
Być może o tym nie wiesz, ale koncerny tytoniowe inwestują niewiarygodne pieniądze w laboratoria i ośrodki badawcze, których nie powstydziłyby się największe instytucje naukowe i firmy farmaceutyczne. Jak myślisz nad czym pracują zatrudniani tam naukowcy ? Jeżeli pomyślałeś, że być może, pracuje się tam nad opracowaniem nieszkodliwego papierosa, to masz poniekąd rację. Beznikotynowy papieros z niską zawartością substancji rakotwórczych został opracowany w laboratoriach koncernów tytoniowych już w latach 60-tych, ale nie próbuj znaleźć go w kiosku, bo Ci się nie uda. Nie dlatego, że cieszą się taką popularnością, że trudno je kupić, ale dlatego, że koncerny tytoniowe nigdy nie wprowadziły ich do produkcji. Firmom tytoniowym nie potrzebny jest produkt, który nie uzależnia. Nie licz zatem na zdrowego dymka. Z drugiej strony, nie masz się co martwić. Z powodu braku nikotyny i tak by Cię on nie usatysfakcjonował.
Głównym celem prac badawczych prowadzonych przez koncerny jest, jak najlepsze zbadanie składu dymu papierosowego i jego wpływu na zdrowie ludzi, właściwości toksykologicznych i psychoaktywnych nikotyny, wpływu nikotyny na organizm palacza, jej interakcji z innymi substancjami etc. To z kolei robi się w dwóch celach. Po pierwsze, w celu opracowania metod jak najszybszego uzależniania palaczy przy nominalnie zmniejszonym poziomie nikotyny w tytoniu. Po drugie, w celu możliwie wczesnego przewidzenia zarzutów związanych ze szkodliwością palenia, mogących pojawić się w licznych procesach toczących się przeciwko koncernom, głównie w Stanach Zjednoczonych, i przygotowania skutecznej obrony oraz dezinformacji. Prawda jest taka, że nikt nie wie tyle na temat rzeczywistej szkodliwości papierosów, co ich producenci.
Pomysłem, który zrewolucjonizował przemysł tytoniowy i zrobił z mało znanej marki Marlboro, lidera rynku, okazało się dodawanie amoniaku przy produkcji papierosów. Przez wiele lat producenci tytoniu zarzekali się, że amoniak stosuje się jedynie w celu poprawienia „smaku” papierosów. Okazało się jednak, że amoniak reagując z solami nikotyny uwalnia swoją wolną formę, co w rezultacie prowadzi do zwiększenia wpływu nikotyny na organizm. Dzięki temu zabiegowi tanim kosztem uzyskano mocniejszy efekt uzależniający. Podobnie, dodawanie takich substancji jak cukier, glikol, kakao, miód, wanilia, lukrecja ma, nie tylko polepszyć smak papierosów ale, przede wszystkim, zwiększyć absorpcję i moc uzależniającą nikotyny, po to aby ludzie łatwiej sięgali po papierosy i szybciej się od nich uzależniali. Gdyby nie dodawane do papierosowego tytoniu substancje, które poprawiają smak dymu, prawdopodobnie miałbyś problem z jego wdychaniem z uwagi na naturalnie obrzydliwy, gorzki i gryzący smak.
Producenci papierosów wiedzą, że ich najważniejszą grupą docelową są ludzie młodzi, którzy jeszcze nie zaczęli palić. Badania potwierdziły, że 90% palaczy pozostaje wiernych marce papierosów, od których się uzależnili. Palacze nie zmieniają marki papierosów. Strategicznym celem koncernów tytoniowych nie jest zatem przejęcie klientów konkurencji, ale przekonanie młodzieży zaczynającej eksperymenty z papierosem, do wyboru ich produktów. Strategia jest prosta i niewiarygodnie cyniczna i polega ona na tym aby Cię zainteresować, złapać w pułapkę uzależnienia i już nigdy więcej nie wypuścić. Przemysł tytoniowy traci rocznie kilkadziesiąt milionów klientów, z czego ok. 7 milionów z nich sam zabija, podczas gdy reszcie udaje się rzucić zabójczy nałóg zanim nie jest za późno. Na ich miejsce, trzeba znaleźć nowych. Jak to się robi ?
Nad strategiami marketingowymi i sprzedażowymi koncernów tytoniowych, jak też nad ocieplaniem ich wizerunków pracują sztaby najlepszych psychologów, socjologów, ekspertów od marketingu i reklamy, psychoneuromarketingu i sprzedaży, oraz rzesze specjalistów od publick relation. Firmy odpowiadające za śmierć i choroby milinów ludzi na całym świecie, kreują się na społecznie zaangażowane i odpowiedzialne przedsiębiorstwa, których największą troską jest dbanie o zdrowie i dobre samopoczucie swoich klientów, i dostarczanie im najwyższej jakości produktów. Niewiarygodny cynizm. Jeżeli nie wierzysz, zajrzyj na stronę, PM International Polska, BAT Polska lub Imperial Tobacco i poczytaj sobie jak są przejęci Twoim zdrowiem i stanem finansów państwa (do tego stopnia, że Imperial Tobacco urządza szkolenia dla celników i urzędników skarbowych sic!!!)
Cały marketing i reklama papierosów bazuje na archetypowych wzorcach, najsilniej oddziałujących na wyobraźnię, psychikę i wolę młodych ludzi, którzy w zwłaszcza w okresie dojrzewania, szczególnie silnie szukają wzorów do naśladowania, przewodników i autorytetów. Odwoływanie się do archetypów buntownika, wojownika, awanturnika, łowcy przygód, bohatera, kochanka, femme fatale prowadzi do wytworzenia się w zbiorowej świadomości niezwykle silnych połączeń asocjacyjnych pomiędzy paleniem papierosów a cenionymi wartościami, takimi jak: przygoda, wolność, odwaga, luz, pewność siebie, męskość, atrakcyjność seksualna, siła uwodzicielskiej kobiecości, dobra zabawa, adrenalina, luksus, ciekawe, barwne życie itp. I trzeba przyznać, ze są niezwykle skuteczni. Nawet pomimo zakazu oficjalnej reklamy, neuromarketingowe sztuczki koncernów tytoniowych robią swoje.
To przede wszystkim dlatego i dzięki powszechnej dostępności papierosów, pierwszy raz sięgnąłeś po papierosa a nie po strzykawkę czy biały proszek. Co za genialny pomysł. Męskość, atrakcyjność, luz, odwaga, uwodzicielska siła i pewność siebie, którą możesz kupić w każdym kiosku za 13 zł. za paczkę.
Można sobie zadać pytanie, jak to możliwe aby na całym świecie dopuszczano do legalnej sprzedaży substancję, o której wiadomo, że jest wysoce uzależniająca, rakotwórcza i śmiertelnie niebezpieczna dla zdrowia? Odpowiedź jest prosta, ponad 90% ceny paczki papierosów, którą kupujesz trafia do budżetu państwa w formie podatku akcyzowego. W Polsce budżet państwa zarabia na palaczach ok. 16 mld zł. Dla porównania przychody z podatku od osób fizycznych PIT to ok. 35 mld zł, co oznacza, że palacze oddają państwu rocznie dobrowolnie prawie połowę tego co wszyscy podatnicy (osoby fizyczne) łącznie. Jeżeli przez chwilę poczułeś dumę, że dzięki Twojemu nałogowi ratujesz państwowy budżet, to nie ciesz się jednak przedwcześnie.
Szacuje się, że roczne koszty samej opieki zdrowotnej wynikające z chorób związanych z paleniem tytoniu sięgają blisko 18 mld zł. Konsekwencje finansowe dla państwa to również powstałe na skutek zażywania tytoniu zmniejszenie produktywności i wskaźnika zatrudnienia – to kolejne 15 mld zł rocznie. Co ciekawe, w roku 2010 na przeciwdziałanie paleniu tytoniu z budżetu państwa wydano tylko 1 mln PLN.
Jednym z podstawowych powodów, dla którego, jak na razie, nie ma szans aby ten zbrodniczy biznes został zdelegalizowany, są olbrzymie pieniądze z nim związane, niezwykle silny i skuteczny wpływ jaki lobby tytoniowe wywiera na legislatorów krajowych i UE, utrudniając i opóźniając wprowadzanie przepisów, mogących zmniejszyć dostępność i atrakcyjność papierosów. Jak na razie, jednolite opakowania papierosów i zakaz ich eksponowania wprowadzono jedynie w kilku krajach, min. w Australii, co spowodowało znaczny spadek liczby osób palących i zaczynających palić.
Jak można przeczytać na stronie Phillip Morris International Polska
„Popierając wprowadzenie wszechstronnych i efektywnych regulacji dotyczących wyrobów tytoniowych, nie wspieramy jednocześnie działań mających na celu uniemożliwianie zakupu i konsumpcji wyrobów tytoniowych przez osoby pełnoletnie lub wprowadzających zbędne utrudnienia w funkcjonowaniu legalnego rynku wyrobów tytoniowych. W związku z tym sprzeciwiamy się wprowadzeniu: jednolitych opakowań, zakazu eksponowania wyrobów tytoniowych, całkowitego zakazu informacji skierowanej do pełnoletnich osób palących oraz zakazu stosowania jakichkolwiek dodatków do wyrobów tytoniowych”.
I na razie sprzeciwiają się skutecznie.
Na silną pozycję firm tytoniowych również w rozwiniętych krajach deklarujących walkę z nikotynowym nałogiem, wpływa również, niski poziom świadomości społecznej, wynikający w dużej mierze z nieznajomości faktów i z traktowania palenia, nadal jako mało szkodliwego nawyku i problemu osoby, która pali.
Na szczęście, to się powoli zmienia, przede wszystkim, dzięki bataliom prawniczym, które ofiary przemysłu tytoniowego, od lat prowadzą przeciwko koncernom w USA i W Kanadzie.

W 2006r. w procesie wytoczonym przez Amerykański Departament Sprawiedliwości, producenci papierosów Philip Morris, R.J. Reynolds, Lorillard i Atria, zostali uznani winnymi naruszania praw cywilnych, dezinformacji i okłamywania społeczeństwa na temat szkodliwości palenia tytoniu.
Dopiero w tym roku udało się uzgodnić w jaki sposób, firmy te, mają wystosować publiczne przeprosiny za swoje czyny.
Koncerny muszą przygotować całostronicowe sprostowania, które zamieszczone będą w niedzielnych wydaniach trzydziestu pięciu największych amerykańskich dzienników oraz na ich stronach internetowych. Poza tym, odpowiednie spoty mają być emitowane przez cały rok w telewizjach CBS, ABC i NBC. Skorygowane informacje na temat szkodliwości produktów tytoniowych trafią również na opakowania papierosów.
Firmy będą musiały przyznać, że specjalnie opracowują swe produkty w taki sposób, by były bardziej uzależniające, i że nikotyna wprowadza w mózgu trwałe zmiany, które sprawiają, że trudniej jest rozstać się z nałogiem. Poza tym mają jasno potwierdzić, że papierosy typu „light” wcale nie są mniej szkodliwe czy uzależniające od standardowych.

Epilog
„Przez chwilę wydawało się, że koncerny tytoniowe skazane są na zagładę. Z torbami miały je puścić wielomilionowe odszkodowania dla byłych palaczy, coraz bardziej restrykcyjne zakazy palenia i reklamowania papierosów. Branża tytoniowa szybko jednak odnalazła się w nowej rzeczywistości. Koncerny przenoszą produkcję do Afryki i Azji, tam też prowadzą skuteczną walkę o umysły, płuca i kieszenie milionów nowych palaczy. Wędrówkę firm tytoniowych najlepiej widać na przykładzie wyścigów Formuły 1. Unia Europejska w 2005 r. zakazała reklamowania tytoniu na imprezach sportowych, więc F1 przenosi się ze Starego Kontynentu do krajów, w których zakazy jeszcze nie obowiązują – Grand Prix Chin, Bahrajnu i RPA to tylko kilka przykładów.
Branża tytoniowa od lat nie miała się tak dobrze. W tym roku wyprodukuje 5 trylionów papierosów, co oznacza, że na jednego mieszańca kuli ziemskiej przypadnie 830 sztuk (5 proc. więcej niż rok wcześniej). Nawet w czasie recesji koncerny zbijają kokosy. Zyski Philip Morris w zeszłym roku wyniosły 16 mld dol. British American Tobacco ponad 2 mld dol. W większości europejskich krajów sprzedaż spada, ale wskaźniki ciągną do góry państwa rozwijające się. Rynek papierosów w Afryce rośnie ponad 4 proc. rocznie”.
Źródło „Newsweek”.
Istnieją potwierdzone przypuszczenia, że koncerny tytoniowe organizują przemyt dużej części swoich wyrobów (które potem wykazują jako utracone) do najbiedniejszych krajów w Afryce i w Azji, gdzie są dystrybuowane za niewielkie pieniądze przez lokalne szajki. W momencie uzyskania stałego poziomu popytu na swoje uzależniające wyroby, firmy tytoniowe wchodzą na rynek oficjalnie dzieląc się zyskami z miejscową władzą.
Tak czy inaczej, masz sporo powodów żeby nie lubić tych chciwych łobuzów, a najważniejszym jest to, że dla ich zysków oddajesz własne zdrowie.
Nie byłeś tego wszystkiego świadomy/ świadoma ? No to teraz już jesteś. A skoro tak, to zastanów się, czy nadal chcesz ich finansować.

1 Komentarz

  1. No cos w tym jest, sam palilem i to co bylo do bani w tym ze sie palilo to to, ze często nie mialem ochoty na papierosa a organizm tak, i reka siegala do kieszeni chwytając za paczkę.

    Jednak z drugiej strony koncerny tytoniowe maja swój system bogacenia sie, do tego dzieki produktowi który skutecznie uzależnia, dzieki czemu klient regularnie wraca – chetnie bym stworzył taki „legalny” biznes.

    Sam zacząłem palic tylko dlatego ze w szkole średniej wiele osób sępili fajki, gdzie szybko znalazłem popyt na sprzedaż papierosów na sztuki. Obrót mialem kolosalny, a przebitka 100% i jakos sie nie przejmowałem tym że robię cos złego, to byl czysty zysk co przerwę i tak przez 5 lat.

    Oczywiscie nie pochwalam palenia, a uświadamianie osoby mlode powinno byc na większym poziomie, zeby młodzi ludzie sięgając po papierosa zdawali sobie sprawę z konsekwencji i to poważnych.

    Tak samo bardzo dobrym rozwiązaniem jest to co zrobila Australia, brak eksponowania papierosów, zabójczo wysokie ceny, skutkuje ograniczona liczba palących.

    Tak naprawde fajki to syf, jednak znaczna wiekszosc osób lubi sie truć, nawt na świadomym poziomie, dlatego regularnie sięgamy np. po alkohol, po ktorym czujemy sie tragicznie. Znamy jego skutki spożycia na drugi dzien, a i tak pijemy.

    Ale bez dwóch zdań z autorem tego artykułu sie zgodzę, powinniśmy byc bardziej swiadomi pewnych konsekwencji, a juz na pewno w większym stopniu uświadamiać nastolatków, bo sami pomyślcie czy chcielibyście aby wasze dziecko nawet w późniejszym wieku np. 16 lat sięgało po papierosa?

    Juz chyba dwojga złego wolałabym, zeby zaczął eksperymentować z trawką, co ma zdecydowanie mniejsze konsekwencje niż tytoń, czy alkohol, ale to chyba temat na kolejny artykuł dla autora.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.